MY/WE
Idea/Idea
Części/Parts
Wymiana/Exchange
Kontakt/Contact

Idea

"Jak można dziś powiedzieć <<my>>"? Owo pytanie, sformułowane wprost przez francuskiego filozofa Jean-Luc Nancy'ego, przenika współcześnie wiele dyskursów filozoficznych i stanowi jeden z głównych wymiarów praktyki politycznej i dialogu międzykulturowego. Chcemy zadać to pytanie młodym artystom i artystkom, proponując im, by w kilkuczęściowym projekcie odnieśli się do wybranych aspektów zagadnienia wspólnoty.

"My" wydaje się być jednym z pojęć, które eksponują zasadniczą złożoność, ambiwalencję i konstytutywne paradoksy współczesności. Z jednej strony "my", jest zwyczajowo ustawiane w relacji do pewnego "wy" lub "oni", wręcz definiowane przez relację
z jakimiś "innymi". Relacja ta może przyjmować różne formy: od nienawiści, agresji, wykluczenia, hierarchii czy dominacji do etycznego uznania, poszanowania, prostej afirmacji odmienności i ciągłych prób negocjowania wspólnego kształtu koegzystencji.

"My" może więc odnosić się do tożsamości partykularnej wspólnoty - rozumianej jako jedna z wielu. Jej tożsamość może być uznawana za z góry daną w swej istocie, opartą na trwałym, esencjalnym fundamencie, który ma się ukazać w swej jednolitości dzięki praktykom wykluczenia, oczyszczania i ofiary. Można też jednak starać się, by tożsamość ta przybierała raczej formę procesu nieskończonej identyfikacji - by zawsze pozostawała konstrukcją in statu nascendi, otwartą na zdarzenia i transformacje.

Z drugiej strony, "my" wydaje się w sposób nieunikniony zachowywać niejasne
i problematyczne odniesienie do czegoś uniwersalnego, do czegoś, co dotyczy "nas wszystkich" i co "my wszyscy" dzielimy. Uniwersalność ta może być z kolei rozumiana jako coś ogólnego, abstrakcyjnego, jako unifikująca totalność. Może też jednak być ujmowana jako coś niepowtarzalnego, osobnego, co powszechnie przysługuje każdej konkretnej jednostce, choć za każdym razem, w przypadku każdej jednostki, przyjmuje różną postać.

A zatem, zarysowuje się tu zarazem niezbywalna wspólnotowość oraz konieczny dystans
i różnica.Tak ukształtowana, wewnętrzna złożoność "my" otwiera szeroką przestrzeń dla artystycznych interwencji.

Narzucają się też następujące pytania, mogące stanowić ramę dla działań artystów
i artystek: Jak odnieść się do przeszłych postaci "my"? Jak tu i teraz, w lokalno-globalnym miejscu oraz czasie, należy pomyśleć "my", jak je kształtować i praktykować? Jakie konkretne formy koegzystencji i współdziałania może przyjąć "my"? Na jakie "my" nas stać? Jakim "my" możemy i powinniśmy - a jakim nie powinniśmy być? Co więcej: jak liczne jest "my", które tkwi w jednostkowym człowieku? Czy "my" może rozciągać się poza granice wspólnoty ludzkiej, np. w kierunku tego, co
zwierzęce?

A także: czy można - dzięki artystycznej pomysłowości i inwencji - wskazać jakieś zarysy "my" nadchodzącego z przyszłości? Czy artyści i artystki mogą - i chcą - jeszcze mówić w imieniu jakiegokolwiek "my"? Czy jest szansa, by na nowo ukształtowało się jakieś "my" młodych łódzkich artystów i artystek?

 

The idea

"How can we say 'we' nowadays?" - this question, posed by the French philosopher Jean-Luc Nancy, is present in many philosophical discourses and constitutes one of the main dimensions of political practice and intercultural dialogue. We would like to ask them this very question and propose that they prepare a project consisting of several parts, in which they would deal with chosen aspects of the issue of community.

"We" seems to be one of the notions which displays a fundamental complexity, ambivalence and essential paradoxes of the present. On the one hand, the notion of "we" is usually juxtaposed with certain "you" or "they" and is practically defined by the relation with "the others". The relation may have various forms: from hatred, aggression, exclusion, hierarchy and domination, to ethical recognition, respect, simple affirmation of dissimilarity and constant attempts at negotiating a common form of coexistence.

"We" may therefore refer to the identity of a particular community, which is understood as one of many. Its identity may be considered predetermined and based on
a firm, essential foundation which may unveil itself in its uniformity, thanks to the practices of exclusion, cleansing and sacrifice. However, it is also possible to try to make the identity take the form of an endless process of identification and forever remain in statu nascendi, open to various events and transformations.

On the other hand, "we" seems to inevitably maintain a vague and questionable reference to something universal, to something that concerns "all of us", something "we all" share. The universality may be understood as something general, abstract,
a unifying entirety. It can, however, also be perceived as something original, separate, vested to each individual, yet taking a different form in each case.

Thus, the inalienable community, the essential distance and differences are outlined. The inner complexity of "we" provides a lot of space for artistic interventions.

There are also some questions emerging that may provide a framework for artists' actions: How can we refer to past forms of "we"? How can we understand "we" here and now, how to shape it, how to practice it? What specific forms of coexistence and cooperation can "we" take? What sort of "we" can we afford? Which "we" should or shouldn't we be? How numerous is the "we" present in each human? Can "we" extend beyond the human community, e.g. towards the animal?

Also: Is it possible to use artistic creativity to indicate the outlines of "we"-to-be? Can artists speak on behalf of any "we"? Do they want to? Is there a chance to shape a new "we" of young artists from Łódź?

W/E
|1|2|3|4|5| 1 2 3 4 5